Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jarosław Grzędowicz - " Pan Lodowego Ogrodu "

środa, 29 lipca 2015 18:58

 

 

Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane.

pan-lodowego-ogrodu-tom-1-b-iext3651044.jpg

 

 

Anakolut

 

Próbując zrozumieć, dlaczego wcześniej nie sięgnąłem po „Pana Lodowego Ogrodu”, nie potrafię dać sobie jednoznacznej odpowiedzi. Jarosława Grzędowicza dotychczas znałem wyłącznie jako autora opowiadań - zresztą zazwyczaj świetnych. Sądzę, że głównym powodem, dla którego zawsze omijałem w bibliotece wzrokiem tomy „PLO”, były na swój sposób toporne, nie zachęcające okładki pierwszego wydania. Szczęśliwie, Fabryka Słów postanowiła odświeżyć trzy dotychczas wydane części serii w nowym, zintegrowanym wydaniu. Dla mnie to strzał w dziesiątkę, dzięki któremu z ogromną przyjemnością pochłonąłem w krótkim czasie wszystkie trzy tomy, racząc się nie tylko wspaniałą prozą Grzędowicza, ale także wrażeniami wzrokowymi na najwyższym poziomie.

 

Ten krótki wstęp w zasadzie mówi wszystko. „Pan Lodowego Ogrodu” to mistrzowskie dzieło, w pełni zasługujące na miano epokowego i słusznie obsypane mnóstwem najważniejszych literackich nagród. Jarosław Grzędowicz zawarł w tej serii swój cały kunszt, stworzył pełnokrwistych bohaterów oraz żywy, realistyczny świat, a wszystko okrasił narracją, której trudno nie polubić. Wciąż pluję sobie w brodę, że dopiero teraz dałem Panu Lodowego Ogrodu szansę. Na szczęście to jeszcze nie koniec, tom czwarty ukaże się być może jesienią, chociaż po przeczytaniu trzech pierwszych, już teraz coś wewnątrz mnie krzyczy o więcej. Skupmy się tymczasem na tomach I - III.

 

„Pan Lodowego Ogrodu” to powieść fantasy z naleciałościami s-f. Wstęp wręcz sugeruje nam, że jest to typowe science-fiction, wkrótce jednak okazuje się, że to dość mroczne, klasyczne fantasy, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Główny bohater, Vuko Drakkainen, komandos o pochodzeniu polsko-fińsko-chorwackim wyrusza na niebezpieczną misję. na oddaloną o wiele lat świetlnych planetę - Midgaard - gdzie grupa naukowców bada jedyną poza naszą, znaną we wszechświecie cywilizację antropoidalną. Jest doskonale wyszkolony, zna języki i obyczaje. Wszczepiono mu biotyczny dopalacz - Cyfral - który wspomaga go na każdym kroku i zmodyfikowano jego wygląd wewnętrzny, aby nie różnił się niczym od typowego mieszkańca Wybrzeża Żagli. Jest przygotowany na wszystko, lecz szybko okazuje się, że nawet to pozorne przygotowanie na każdą okoliczność, to za mało. Midgaard jest bowiem światem, w którym znajomość fizyki i natury rzeczy oraz zdrowy rozsądek nie zawsze wystarczą i nie grają pierwszych skrzypiec. Tu może stać się wszystko, za sprawą nadprzyrodzonych sił, które jednym słowem nazwać można magią. Nawet pomimo tego, że Vuko wzbrania się przed tym ze wszystkich sił.

 

Drakkainen ma za zadanie ewakuować naukowców ze stacji badawczej. Uczeni od długiego czasu nie kontaktowali się z Ziemią, projekt poznawania Midgaardu został na naszej planecie zawieszony. Trzeba dowiedzieć się, co dzieje się z naukowcami, sprowadzić ich do domu i w razie konieczności posprzątać to, co nabałaganili. Niedługo po lądowaniu okazuje się, że stacja naukowa jest pusta. Część naukowców nie żyje, zmarli w raczej osobliwych okolicznościach. Miejsce pobytu pozostałych jest nieznane. Drakkainen rozpoczyna poszukiwania zaginionych, stopniowo dowiadując się coraz więcej o otaczającym go świecie. Równolegle, autor tworzy drugą historię, której bohaterem jest Filar, syn Oszczepnika, Władca Tygrysiego Tronu, następca tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów. Grzędowicz przedstawia losy Filara w formie jego własnej opowieści, w której czytelnik poznaje najważniejsze epizody z dzieciństwa młodego następcy tronu. Początkowo, wprowadzenie nowego bohatera wydaje się niezrozumiałe i zupełnie nie związane z losami Vuko. Można wręcz powiedzieć, że cały pierwszy tom stanowi swego rodzaju zagadkę. Ani razu nie pojawia się nawiązanie do tytułowego Pana Lodowego Ogrodu, a opowieści Vuko i Filara są całkowicie rozdzielone, nie mając żadnych wspólnych mianowników, nie dając nawet cienia przypuszczenia, w jaki sposób mogłyby się związać. Co tylko zaostrza apetyt na kolejne tomy.

 

pan lodowego ogrodu 2 352x500.jpg

 

 

Księga druga przynosi nowe niespodzianki.  Vuko, który pod koniec pierwszego tomu staje oko w oko z jednym z naukowców, któremu zupełnie nie spieszno odlatywać na Ziemię, powoli wraca do sił. Pozbawiony niemal wszystkiego, co miał, musi na nowo uczyć się dawnych umiejętności, ale zdobywa też nowe, o których wcześniej nawet by nie śnił. Filar natomiast, zmuszony jest uciekać z ogarniętej szaleństwem starej religii stolicy i udając się w nieznane, w towarzystwie tylko jednego sługi i przyjaciela, znaleźć sposób na przywrócenie poprzedniej świetności Tygrysiego Tronu. Akcja ani na moment nie zwalnia. zarówno Vuko, jak i młody cesarz stają przed coraz to nowymi trudnościami, których pokonanie często wymaga sporych poświęceń. A w końcu obaj muszą zdać się na czyjąś łaskę, podporządkować woli silniejszego.

 

Pan-Lodowego-Ogrodu-Tom-3-_bn22059.jpg

 

 

W końcu tom trzeci przynosi jeszcze więcej zaskakujących zwrotów akcji, traktując o niewoli, o magicznej naturze Midgaardu i sile przyjaźni. Autor odkrywa przed czytelnikiem kolejne tajemnice, coraz to nowe elementy układanki trafiają na właściwe miejsce. Sprawy wcześniej niezrozumiałe, stają się coraz bardziej klarowne i oczywiste. I co najważniejsze, losy Drakkainena i Filara w końcu się splatają. Nie zabraknie też nowych zaskoczeń, bowiem Grzędowicz najwidoczniej umiłował sobie rzucanie bohaterów w sytuacje beznadziejne i nie oszczędza ich ani na moment. Zakończenie jest zaskakujące, chwytające za gardło ze zgrozy i powoduje ogromną chęć sięgnięcia po czwarty tom. Niestety, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

 

Grzędowicz doskonale operuje opisami, tworzy plastyczne, przejrzyste obrazy świata i żyjących w nim ludzi. Mieszkańcy Midgaardu są wiarygodni i nieraz wzbudzają silne emocje. Przedstawiony świat został solidnie i uczciwie przemyślany. Jego poszczególne elementy pasują do siebie, nie ma tu żadnych rażących zgrzytów, a jeśli jakieś niedociągnięcia się znajdą, to i tak giną pod warstwą fachowej, pisarskiej roboty. A do tego spora porcja inteligentnego, często ironicznego humoru.

 

I na koniec, słów kilka na temat wspomnianego na początku nowego wydania. Mówiąc jednym zdaniem: jestem zachwycony. Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności dokładniejszego opisania tych trzech cudeniek. Już przy pierwszym spojrzeniu, wszystkie trzy tomy robią piorunujące wrażenie. Po pierwsze - książki są szyte, a nie klejone, jak większość ostatnio wydawanych tytułów, a oprawiono je w miękką, ale dość grubą okładkę, dzięki czemu z pewnością wytrzymają wielokrotne czytanie. Zastosowany w książkach papier jest dobrej jakości i tekst ze spodu nie prześwituje, a w środku znajdziemy nawet czerwoną wstążeczkę-zakładkę, spotykaną głownie w opasłych tomach naukowych i starych książkach. Ilustracje na okładkach przygotował Piotr Cieśliński i trzeba przyznać, że odwalił kawał dobrej roboty. Książki doskonale prezentują się w dłoni, na biurku i na półce - samo patrzenie na okładkę już budzi emocje i zachęca do zapoznania się z zawartością. Gdybym trafił na tak ładnie wydanego „Pana Lodowego Ogrodu” kilka lat temu, z pewnością nie miałbym do teraz tak rażących braków w klasyce polskiej fantastyki. I jeszcze na koniec, zwieńczenie całego wydania - ilustracje Dominika Brońka, które bardzo bogato i szczegółowo obrazują wybrane sceny powieści. Obrazki są wykonane z najwyższą starannością, w stylu znanym fanom książek wydawanych przez Fabrykę Słów, przepełnione wyrażanymi przez bohaterów emocjami, dynamizmem, dosadną brutalnością... i golizną ;) Każda ilustracja to dodatkowy element do podziwiania, nadający smaku - swoista szczypta przypraw do doskonałego dania zaserwowanego przez Jarosława Grzędowicza.

 

Polecam to piękne, profesjonalne wydanie „Pana Lodowego Ogrodu” wszystkim, którzy zwą się fanami fantastyki. Mieć coś takiego na półce to sama przyjemność - nie wspominając nawet, o lekturze, która sama w sobie jest warta wszelkiej uwagi. Brawo, panie Jarosławie, Piotrze i Dominiku. Brawo, Fabryko Słów!

 

Paweł Kukliński

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jacek Piekara - " Sługa Boży "

wtorek, 05 maja 2015 16:17

 

 

Oto on – inkwizytor i Sługa Boży. Człowiek głębokiej wiary.

 

Minęło tysiąc pięćset lat, od kiedy Jezus zszedł z krzyża, utopił we krwi Jerozolimę i zdobył Rzym. Światem żądzą inkwizytorzy.

 

Czarnoksiężnicy odprawiają bluźniercze rytuały, demony zstępują na świat, czarownice knują mroczne intrygi. A temu wszystkiemu musi przeciwstawić się Mordimer Madderdin - człowiek, którego serce jest tak gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary.   

 

Czuwa nad tym, by Twoja wiara była czysta. Strzeże Twych myśli przed zgorszeniem. Śledzi Twe uczynki, abyś nie zgrzeszył. A jeśli przyjdzie taka potrzeba, ofiaruje Ci bolesną rozkosz stosu.

 

Najbardziej wstrząsająca i bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki!

 

sługa boży 352x500.jpg

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=V26h3_AaTLU

 

Viginti

 

W imię wyższego dobra

 

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i daj nam też siłę, abyśmy nie przebaczali naszym winowajcom, ślą prośby do Pana słudzy Jego uniżeni, Inkwizytorzy strzegący świata przed herezją tudzież zepsuciem. Bogobojni i niemajętni, do tego stopnia nawet, iż rzadko kiedy udaje im się wysupłać grosz na uciechy w niepoślednim burdelu. Oddani pracy i wierze, w znoju zobowiązani torturować odstępców, a wszystko to dla dobra niewiernych, dla ich wybawienia. Trud znoszą mężnie, z pokorą, na chwałę Jezusa Chrystusa. Wszak zszedł On z krzyża, mieczem wyrąbał sobie drogę, by ukazać nam, w jaki sposób winno się rozprawiać z wrogami.

Jacek Piekara jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy w kręgu polskiej fantastyki rozrywkowej. Jego wizja świata, w którym władzę sprawuje Inkwizycja, liczy sobie już osiem tomów, z czego „Sługa Boży” plasuje się jako pierwszy w chronologii powstawania. W jego skład wchodzi sześć opowiadań skupionych na postaci Mordimera Madderdina, licencjonowanego Inkwizytora i naturalnie człowieka głębokiej wiary. Można się zastanawiać nad sensem czytania wszystkich części, bowiem po niedługim czasie do lektury wkrada się powtarzalność, jednak przynajmniej jeden zbiór wypada polskiemu fantaście znać. Piekara prezentuje kawałek dobrej, przemyślanej prozy, bezlitośnie szydzącej z całego szeregu spraw dotyczących wiary, biurokracji oraz obyczajów.

Mordimer Madderdin to bohater daleki od sztandarowych protagonistów. Pierwszoosobowa narracja jaką prowadzi, zwracając się bezpośrednio do czytelnika, z początku każe sądzić, że to człowiek cichy, pokorny oraz wielkiego serca. Być może rzeczywiście taki jest… w jego rozumieniu. Tymczasem patrząc bardziej obiektywnie, nie sposób nie zauważyć, że odznacza się on głębokim racjonalizmem i osobliwą moralnością, a przy tym niewyczerpanymi pokładami cynizmu oraz wisielczego humoru. Nie jestem, by torturować i zabijać, dziewczyno. Jestem, by dać grzesznikom szansę odkupienia win i szczerej, radosnej pokuty, mówi podczas rozmowy z kochanką. To wszystko prawda, trzeba jednak dodać, że okoliczności odgrywają tu niebagatelną rolę, zaś wiele spraw Mordimer uznaje za względne. Praca Inkwizytora wymaga bowiem, by nie wahać się przy posyłaniu niewinnych na stosy. W imię wyższego dobra oczywiście. Albo przynajmniej dobra Mordimera.

Płynnie poprowadzona narracja, mieszająca język współczesny z archaizmami, obfituje w wiele trafnych spostrzeżeń i zapewnia uśmiech na ustach, gdy główny bohater tłumaczy swoje postępowanie. Niewątpliwie trudno jest zapałać sympatią do człowieka, który zabija bez względu na winę ofiary, a jedynie z uwagi na przyświecający mu cel, i który za kompanów obrał sobie sadystę oraz dwóch nekrofilów. Mimo tego postać Inkwizytora i wykreowany świat zachęcają, by czytać dalej.

Paradoksalnie do najmniej ambitnego i dopracowanego aspektu książki zaliczyć trzeba fabuły opowiadań. Wszystkie schematycznie rozpoczynają się zleceniem albo natknięciem na działanie sił nieczystych. Następuje rozeznanie w sytuacji, użycie siły, sprytu, podstępu. W końcu zagadka zostaje rozwiązana, a lochy Inkwizytorium zyskują sobie kolejnego mieszkańca. Jacek Piekara postarał się jednak, by każda z tych opowieści prezentowała sobą inny problem w innej scenerii. Ostatecznie całość pochłania się szybko i z zainteresowaniem, choć kamieni milowych dla tułaczki uniżonego Sługi Bożego nie ma się co spodziewać.

Opowieści o Mordimerze Madderdinie wspięły się na ważne miejsce w polskiej fantastyce i nie ma się temu co dziwić. Interesujące, dość kontrowersyjne uniwersum wraz z mocnym charakterem głównego bohatera przyciągają czytelników nastawionych na lekką a przyzwoitą rozrywkę. W żadnym razie nie jest to proza wybitna, w zupełności jednak spełnia stawiane przed nią wymagania. Na pochwałę zasługuje również najnowsze, znakomicie przygotowane wydanie Fabryki Słów. Porównując z pierwszymi nakładami, widać dużą poprawę w jakości i estetyce.

Sylwia Kluczewska

 

Jędrzej 'bukins' Bukowski

 

Sługa Boży Jacka Piekary narobił swego czasu sporo zamieszania w polskim światku fantastycznym. Dość kontrowersyjna wizja świata, w której Jezus Chrystus zszedł z krzyża i surowo ukarał swych prześladowców, na trwałe wpisała się w pamięć czytelników. Przed wydaniem czwartego i zarazem ostatniego tomu Łowcy dusz, Fabryka Słów przygotowała nowe przeredagowane wydanie pierwszej części wraz z nigdzie niepublikowanym opowiadaniem pt. Czarne płaszcze tańczą

Zbiór składa się z sześciu opowiadań, które powiązane są ze sobą postacią głównego bohatera. Trzeba przyznać, że Piekara wykreował kawał skurczybyka, którego jednak da się lubić. Mordimer Madderdin jest inkwizytorem, którego serce jest gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary. Osobnik ten jest niezwykle charakterystyczny i jego sposób myślenia u niejednego czytelnika spowoduje otwarcie ust z wrażenia. Cynizm i sarkazm Mordimera jest wyczuwalny na każdym kroku. Oprócz tego, w tle przewija się cała plejada postaci drugoplanowych, równie ciekawych co nasz inkwizytor. Wystarczy choćby wspomnieć o Kostuchu – towarzyszu Mordimera, który posiada kilka ciekawych zdolności odróżniających go od setki podobnych mu osiłków - nie mówiąc już o odrażającej twarzy, będącej jego wizytówką. Autor z łatwością kreuje swego rodzaju portrety psychologiczne, powodując wrażenie żywych i prawdziwych postaci.

Książkę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Spowodowane jest to narracją pierwszo-osobową, która znakomicie się tutaj sprawdza. Przedstawienie wydarzeń z perspektywy postaci takiej jak inkwizytor jest strzałem w dziesiątkę. Cięty język Mordimera i jego podejście do świata powoduje, że czytelnik z niekłamaną przyjemnością przewraca kolejne strony. 

Należy wspomnieć o tym, że Piekara nie sili się na żadne zmiękczenia w swej prozie. W Słudze Bożymznajdziemy niezwykle brutalne opisy, a także całą masę przekleństw. Wszystko jest jednak uzasadnione i wszelkie wulgaryzmy nie zostały użyte bez przyczyny. W końcu mamy do czynienia z niezwykle mroczną odmianą fantasy przeznaczoną dla dojrzałego czytelnika. 

Akcja opowiadań rozgrywa się w rzeczywistości wczesnego renesansu, gdzie władzę sprawuje fanatyczny kler oraz Inkwizytorium. Wizja świata u Piekary jest niezwykle szara i ponura. Nie ma tutaj miejsca na dobroć i miłość. Panuje jedynie rozkład i zniszczenie. W tych niezbyt optymistycznych realiach zostaje umieszczony sługa jego ekscelencji – Mordimer. Paradoksalnie, inkwizytor wzbudza większy lęk i strach u ludności niż wszelakie demony czy też czarownice. 

A jak się sprawuje nowe opowiadanie, dodane specjalnie do tego wydania? Dość średnio, mimo kilku istotnych faktów tam przedstawionych. Czarne płaszcze tańczą są pierwszą opowieścią w porządku chronologicznym. Dowiadujemy się nieco na temat przeszłości Mordimera, a także jego starego znajomego – Kostucha. Dodatkowo, pojawia się pewna potężna postać, która stawia na głowie dotychczasowe spokojne życie inkwizytora i nieraz pojawia się w późniejszych przygodach. Szkoda, że najważniejsze sprawy zostały upchnięte na kilku stronach, a mniej istotne zostały rozwleczone na kilkanaście. 

Sługa Boży to naprawdę świetny zbiór opowiadań dla wszystkich fanów dark fantasy. Niebanalne podejście do tematu i swego rodzaju bluźniercza wizja świata powoduje, że książkę powinien przeczytać każdy szanujący się fan fantastyki. Ci, którzy mieli okazję się już zetknąć z pierwszym wydaniem, mogą spokojnie to pominąć (mimo nowego, jednak dość średniego opowiadania) i odłożyć pieniądze na Łowców dusz.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Roderick Gordon, Brian Williams - " Tunele "

wtorek, 15 kwietnia 2014 20:46

 

Tunele – powieść fantasy, napisana wspólnie przez brytyjskich autorów Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Najpierw wydana pod tytułem The Highfield Mole w 2005 roku. Ponownie wydana została w lipcu 2007 roku i doczekała się premiery w 30 krajach. W 2010 roku rozpoczęto zdjęcia do filmu na podstawie książki.

 

Głównym bohaterem książki jest czternastoletni chłopiec - Will Burrows, który wraz ze swoją rodziną mieszka w małym miasteczku Highfield pod Londynem. Gdy jego tata, z którym łączy go pasja do archeologii i wykopalisk, znika w gęstej sieci tuneli, Will wyrusza w niebezpieczną i ekscytującą podróż do podziemnego świata, aby mu pomóc.

 

 

 

Tunele 352x500.jpg

 

 https://www.youtube.com/watch?v=8Q6_8D1C2o0

 

Susie

 

Czytając poznajemy postać Willa, jego rodzinę i Chestera – jego przyjaciela. Nie trudno się domyślić, że największą uwagę zwraca Will, w końcu to on jest tutaj głównym bohaterem. Jednak muszę powiedzieć, że wszystkie postaci są świetnie wykreowane. Każda ma swój indywidualny charakter i każda jest inna. Przez to można bardziej wczuć się w całą opowieść. Nie mamy do czynienia z płytkimi postaciami, ponieważ do samego końca nie wiadomo, czy są one tym kim nam się wydaje. Niektórzy bohaterowie od razu potrafią wzbudzić naszą sympatię, inni niechęć, a niektórzy potrafią kompletnie zaskoczyć.
Wracając do głównego bohatera. Szczerze powiedziawszy postać Willa od samego początku mnie zaintrygowała, a przede wszystkim chodzi mi o to, że jest albinosem. Nie wiem dlaczego, ale miała niejasne przeczucie, że będzie to miało jakieś znaczenie w dalszych jego losach. Oczywiście nie zdradzę tutaj co mam na myśli. ;) Will jest samotnikiem, rówieśnicy mu dokuczają, lecz mimo to zaprzyjaźnia się z Chesterem, który jest w podobnej sytuacji. Decyduje się nawet pokazać mu swoje dość nietypowe hobby, czyli kopanie tuneli.
Według mnie jest to bardzo dobra książka przygodowa. Jej tematyka jest oryginalna. Nie przypominam sobie innej książki w tym stylu. Autorzy wykonali kawał dobrej roboty, tworząc podziemny świat, o którym nie chcę zbyt wiele zdradzać, bo sam w sobie jest on sporym zaskoczeniem. Akcja książki jest nieprzewidywalna. Czytając byłam pewna, iż wiem jakie będzie zakończenie. Byłam tym nawet dość mocno zawiedziona, gdy okazało się, że bardzo się myliłam. Dobre jest też to, że bohaterom po drodze, nie wszystko się udaje. To sprawia, że są oni o wiele bardziej wiarygodni i prawdziwi. Jednak ja osobiście nie lubię gdy w książce bohaterom albo powodzi się ciągle źle, albo ciągle dobrze. W tym przypadku tak nie jest, ponieważ w „Tunelach” wszystko jest odpowiednio wywarzone.

Podsumowując jest to świetna książka przygodowa. Jest w niej kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji. Poza tym czyta się przyjemnie, pojawia się dość sporo zabawnych sytuacji. Główni bohaterowie są bardzo sympatyczni. Wszystko to sprawia, że aż chce się zapytać: co z nimi było dalej? Tym bardziej, że zakończenie aż zmusza do sięgnięcia po następną część. Polecam.

 

 

Tunele. Głębiej

 

To kontynuacja mrożących krew w żyłach przygód Willa i Chestera. Chłopcy docierają do Głębi, gdzie czekają ich nowe, dramatyczne wyzwania. Walcząc o przetrwanie w ciemnościach Wielkiej Równiny, odkrywają przerażający spisek Styksów, który jest wymierzony przeciwko światu Górnoziemców.

 

352x500.jpg

 

onika 

 

Pierwszy tom "Tuneli" zainteresował mnie, ale nie zachwycił jakoś specjalnie. Byłam zaskoczona mroczną atmosferą powieści i zaciekawiona historią Kolonii. Społeczność żyjąca głęboko pod Ziemią, o której prawie nikt z Górnoziemców nie wie, w dodatku rządzona przez polityczno-religijną sektę Styksów - tak, tkwi w tym ogromny potencjał.

Drugi tom "Tuneli" po prostu mnie porwał! Will z Calem i Chesterem dostali się pociągiem górników do Głębi. Chcą odszukać przybranego ojca Willa, doktora Burrowsa, ale nie mają pojęcia gdzie go szukać, w dodatku Styksowie czyhają na ich życie, a sama w sobie Wielka Równina bezpieczna nie jest. Dobrze, że chłopcy trafiają pod opiekę Drake'a i Elliott (wreszcie jakieś pozytywne postaci!).

Równolegle z przygodami Willa, Cala i Chestera śledzimy losy Sary Jerome - matki Cala i Willa, oraz doktora Burrowsa. Wątek Sary jest po prostu rewelacyjny! Wreszcie dokładnie dowiadujemy się, dlaczego i jak kobieta uciekła z Kolonii, jak to się stało, że zabrała ze sobą tylko Willa i jak Will trafił do rodziny Burrowsów. Autorzy bardzo przejmująco opisali dramat kobiety i świetnie oddali mentalność uciekiniera, który przez cały czas musi się ukrywać, a także zmagać z wyrzutami sumienia i bolesnymi wspomnieniami. W dodatku Sara staje się ofiarą manipulacji Styksów i jest przekonana, że Will zabił jej brata Tama. Wraca do Kolonii tylko po to, by odnaleźć i zabić Willa.

Doktor Burrows mnie rozczulił - owładnięty gorączką niezwykłych znalezisk, zapomina o bożym świecie i podąża przed siebie dokonując nowych odkryć. Naukowiec jest tak bardzo nieprzystosowany do życia, że to zakrawa na cud, że udaje mu się przeżyć w Głębi. Ma więcej szczęścia niż rozumu. A jego monologi i pragnienie sławy - sama nie wiem, czy są żałosne, czy zabawne. Choć wkurza mnie to, że Will tak desperacko pragnie odnaleźć ojca, a on zdaje się nie pamiętać o synku.

Cudna jest także postać Celii Burrows, przybranej matki Willa. Kobietę tak rozczarowało życie, że odsunęła się od niego w świat seriali telewizyjnych. Ale kobieta powoli budzi się z letargu i jestem bardzo ciekawa, jak rolę odegra w całej historii.

Ale i tak największe wrażenie robią na mnie Styksowie z demoniczną Rebeką, a raczej dwoma Rebekami, na czele. Bezlitośni, bezkompromisowi, lubujący się w przemocy i zadawaniu cierpień, nie cofną się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Początkowo myślałam, że chcą tylko utrzymać władzę w Kolonii, ale oni chcą zawładnąć Górnoziemiem. A pomóc ma im w tym niebezpieczny wirus, który stworzyli w tajnych laboratoriach w Głębi. Opis tych laboratoriów jest moim zdaniem jednym z lepszych fragmentów książki.

Autorzy "Tuneli" świetnie oddają nastrój grozy, opresji i niebezpieczeństwa. Opisy błądzenia w ciemnościach były tak sugestywne, że gdy podnosiłam oczy z nad książki, mrużyłam oczy, bo oślepiało mnie światło. Will już nie jest tak irytujący, jak w pierwszej część, w wielu momentach współczułam mu, bo w zasadzie wszyscy mieli do niego o coś pretensje, w dodatku polowała na niego własna matka. Gordon i Williams doskonale opisali też, jak zmienia się psychika człowieka, który żyje w nieustannym zagrożeniu i musi uciekać przed oprawcami. Nawet dzieci są zdolne do zabicia w obronie swojego życia. Dobrze, że autorzy nie przesunęli się po tym temacie bezrefleksyjnie, lecz pokazali, jak bardzo fakt odebrania komuś życia, odciska się na psychice normalnej osoby.

Ostatnie rozdziały tego tomu powaliły mnie swoją brutalnością. Ja wiem, część bohaterów musi zginąć, by akcja nabrała dramatyzmu, ale w tym przypadku, jak dla mnie, trochę za dużo było tej makabry. Generalnie ten tom "Tuneli" jest przytłaczający: dużo w nim scen przemocy, manipulowania ludźmi, brutalnych opisów i panuje ten nastrój nieustannego zagrożenia i niebezpieczeństwa. Wiele też niedomówień i rozpoczętych wątków. I właśnie dlatego ja na pewno wkroczę w "Otchłań".

 

Trzeci tom serii o fascynującej podróży Willa i Chestera po podziemnej krainie. Poszukując doktora Burrowsa, chłopcy spadają jeszcze głębiej – w otchłań, gdzie już nie istnieje grawitacja. Odkrywają zaginioną starożytną cywilizację i poznają kolejne tajemnice świata ukrytego pod powierzchnią.

 

Otchłań 352x500.jpg

 

 

onika

 

Chyba nie dam rady przywyknąć do poziomu brutalności, który wytrwale w "Tunelach" utrzymują autorzy. Dobrze, że serwują także mnóstwo niezwykłych przygód, a ich kreacja podziemnego świata jest po prostu niesamowita. No i stworzyli naprawdę świetnych bohaterów, którzy pod wpływem swoich przeżyć zmieniają się i ukazują coraz to nowe, nie zawsze zachwycające, oblicza.

Otchłań skrywa w sobie wiele tajemnic: od nieznanych cywilizacji po zagubione bazy wojskowe z okresu Zimnej Wojny. Wszystko robi się coraz bardziej tajemnicze i pogmatwane, zwłaszcza gdy Drake okazuje się być tajnym rządowym agentem, a Elliot pół Styksem. W końcu też następuje spotkanie Willa z doktorem Burrows'em...I o ile we wcześniejszych tomach czułam sympatię do przybranego ojca Willa i rozczulała mnie jego fiksacja na punkcie naukowych odkryć, to tym razem jest on dla mnie największym dupkiem w powieści. Za to Celia, przybrana matka Willa, staje na wysokości zadania i zaczyna zachowywać się wreszcie jak kobieta, która zrobi wszystko dla swojego dziecka.

"Otchłań" ze swoimi zwrotami akcji i niedokończonymi wątkami narobiła mi mętliku w głowie i apetytu na więcej. Po prostu muszę wiedzieć, co będzie dalej :)

 

bliżej 352x500.jpg

 

 

Agniecha 

 

Kiedy świat dowiedział się, że bestsellerowa powieść J.K. Rowling o przygodach młodego czarodzieja dobiega końca wszyscy zastanawiali się co począć ze swoim losem i niedosytem związanym z niedoborem wyjątkowych książek dla młodych na rynku. Kiedy seria o Harrym Potterze dobiegała końca dwóch brytyjskich pisarzy – Roderick Gordon oraz Brian Williams, w zakamarkach północnego Londynu rozpoczęło nową serię o podziemnym świecie nadając jej tytuł „Tunele”. Pierwsza część wydana aż w 30 krajach doczekała się swojej kontynuacji, a „Tunele. Bliżej” jest czwartą z kolei powieścią o przygodach młodego fana archeologii- Willa Burrowsa. 
Po tym jak Will Burrows, wraz ze swoim ojcem i młodą Elliott wskakują do Kopcącej Jean wszyscy myślą, że jest to już koniec ich życia. Tymczasem ojciec z synem i jego przyjaciółką wyruszają w dalszą podróż, aby odnaleźć krainę Drugiego Słońca, dzierżąc wirus o nazwie Dominium, który Styksowie chcą wypuścić w Górnoziemiu, a także szczepionkę. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bliźniaczki- Rebeki, przewodzące stadu Styksów Graniczników, uszły z życiem ze śmiertelnej potyczki, trafiając do podziemnego miasta zamieszkałego przez Niemców sprzed II wojny światowej. Teraz siostry powiększają szeregi swoich Graniczników, aby czym prędzej odzyskać wirusa. Tymczasem przyjaciel Willa- Chester, wydostaje się na powierzchnię wraz z Martą, chociaż podejrzewa, że nie powinien jej do końca ufać. W tym samym czasie Drake, jeden z nielicznie ocalałych rebeliantów ze świata podziemia, został odratowany przez byłego Granicznika. Będzie musiał połączyć z nim siły, aby zniwelować plany Styksów o wypuszczeniu wirusa w Górnoziemiu. 
Historia rozpoczęta w powieści „Tunele”, w czwartej części nabiera znaczących obrotów. Bohaterowie powieści rozdzielają się przez co czytelnik śledzi różne wydarzenia z kilku różnych perspektyw. Autorzy z jednej strony pokazują nam przygody i odkrycia Willa, jego ojca i Elliott, z drugiej zestawiają to z poczynaniami byłych sióstr Willa, które przewodzą Styksom i chcą dostać z powrotem swojego wirusa. Trafiają one do świata wyjętego z czasów II wojny światowej – Nowej Germanii, i całkowicie ją sobie podporządkowują odwołując się do jednej ze starych umów. Czyny te budzą najwyższe zaskoczenie w czytelniku, który wciąż nie może dowierzać w to co się tam wyprawia. Z drugiej strony wydarzenia te przeplatają się z tym co dzieje się z Chesterem, najlepszym przyjacielem Willa, który skazał się na nieustanną ucieczkę, kiedy po raz pierwszy szedł z Willem pod ziemię w poszukiwaniu ojca. Młody chłopak marzy jedynie o powrocie do domu, co nie do końca wydaje się rozsądnym posunięciem. W Górnoziemiu przebywa także Drake, który chcąc ratować świat zjednoczył się z byłym Styksem- ojcem Elliott, nadając mu przezabawne imię- Eddie. Przy tych postaciach mamy do czynienia także z wojskowymi elementami, ze sprawnie opracowaną taktyką, w której trudno byłoby dostrzec jakąś lukę. Ważne jest też to, że część wydarzeń kręci się także wokół matki Willa- Celii Burrows, która po przesłuchaniu przez Styksów i naświetleniu jej Ciemnym Światłem, stała się praktycznie warzywem. Tak przynajmniej wszyscy myślą. Kiedy czytelnik przypomni sobie jakim była człowiekiem na początku serii, a jakim jest teraz, to nie może wyjść z podziwu jak bardzo ta kobieta się zmieniła. Akcja rozgrywająca się w powieści jest wciągająca. Trudno jest przestać czytać w określonym momencie, gdyż z jednej ciekawej sytuacji bohaterzy wkraczają w kolejną. Dobrym posunięciem ze strony autorów było także skakanie z jednego wątku w drugi, dzięki czemu przez dłuższy czas trzymają w niepewności. Oprócz tego, że książka ta to wyśmienita zabawa, przygoda, której nie oparłby się nawet sam Harry Potter, to jednak nie brakuje tutaj wątków humorystycznych, a niekiedy nawet momentów wzruszeń, w które czytelnik nie do końca dowierza mając doświadczenie czytając poprzednie powieści z tej serii. Ponadto akcja powieści zamiera w fascynującym punkcie, dając tym samym podstawę dla czytelnika, aby mógł rozmyślać już nad tym co będzie się działo w kolejnej części. 
Autorzy w sposób ciekawy przedstawiają historię o młodym poszukiwaczu przygód. Wszystkie wydarzenia rozgrywające się w powieści widzimy jednak nie z jego perspektywy, ale z punktu widzenia osoby trzeciej. Z pewnością zdaje to lepszy egzamin, w szczególności jeżeli chodzi o przeskakiwanie od postaci do postaci. Nie mniej niejednokrotnie znajdują się w powieści wydarzenia pokazywane z punktu widzenia dwóch różnych osób. Duet Gordon i Williams nie szczędzą czytelnika próbując od czasu do czasu wciskać w powieść jakieś niezwykłe zwroty, o których we współczesnym świecie raczej byśmy nie usłyszeli. Dodatkowo pojawiają się także niemieckie konwersacje. Zaskakują nas znajomością broni, komend wojskowych, a także wymyślnymi nazwami dla przedziwnych stworzeń znajdujących się w podziemiu. Tworzą bardzo obrazowe opisy, dzięki czemu czytelnik bez trudno potrafi sobie wizualizować konkretne monstrum. W dodatku są to opisy, które nie męczą czytającego, tylko jeszcze bardziej wciągają go w historię. Postacie są dalej bardzo dobrze zakreślone przez co wzbudzają różne, bardzo skrajne emocje. Dochodzi do wielu zmian w naszych bohaterach, a autorzy w sposób trafny wyrażają emocje samych postaci.
W Polsce wydaniem powieści zajęło się Wydawnictwo Wilga, które specjalizuje się w powieściach dla młodych i młodszych. Tłumacz bardzo często wyjaśnia czytelnikowi co oznaczają konkretne zwroty, czym jest przykładowo Big Ben, a także robi przypisy odnośnie postaci z przeszłości, o których także się wspomina w powieści. Z jednej strony bardzo dużo to daje, gdyż czytelnik, w szczególności ten młody, do którego skierowana jest powieść, może w ten sposób przyswoić sobie pewną wiedzę. Z drugiej zaś, jak czytamy tak fascynującą powieść trudno jest koncentrować się na takich rzeczach, jak przypisy, gdyż jesteśmy złaknieni rozwoju wydarzeń. Cała powieść wygląda imponująco pod względem wizualnym. Okładka po raz kolejny przykuwa uwagę prezentując tajemniczą postać, której tożsamości można się domyślić podczas czytania lektury. „Tunele. Bliżej” dodatkowo mają wklęsło wypukłe promienie światła, co wzmacnia efekt. Seria „Tuneli” zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, gdyż wzbogacona jest o rysunki, które rozpoczynają każde kolejne części tego tomu. Prezentują one po jednej ze scen przypadającą na daną część. Dodatkowo każdy rozdział rozpoczyna się od nowej strony, a także odznaczony zostaje znaczkiem, w postaci skrzyżowanych ze sobą broni i gałązki, bądź różnymi tego typu rzeczami. Daje to zamierzony efekt, bo dzięki temu powieść od razu robi się przyjemniejsza dla oka, co z kolei powoduje, że szybciej się ją czyta. 
Czytając czwartą część „Tuneli”, a także mając świadomość tego, że to wciąż nie jest koniec historii, czytelnik zadaje sobie znaczące pytanie: jak to możliwe, że historia o podboju podziemia może być aż tak fascynująca. Nie znajdziecie odpowiedzi na to pytanie w „Bliżej”, ponieważ nie dość, że niewiele rzeczy się tutaj wyjaśnia, nie dość, że kolejni bohaterowie powstają z martwych, to w dodatku akcja tak się rozkręca, że czytelnik chłonie książkę na najwyższych obrotach. Nie może się od niej oderwać, a co gorsza, po przeczytaniu odczuwa maksymalny niedosyt. Nie wystarczają tutaj zakręcone podstępy, ani obrazowe opisy, nie wystarczają tragedie, które się tu rozgrywają, a także zabawny wątek z dziennikiem dr Rogera Burrowsa, czytelnik po prostu chce jeszcze, a niestety przyjdzie mu trochę poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.

 

Styksowie rozkręcają w Górnoziemiu spiralę chaosu.
Niebawem zaczną ostateczną ofensywę i podbój świata. Tym razem to kobiety Styksów przygotowują straszną i odrażającą niespodziankę. Na ich drodze staną jedynie Will ze swoimi przyjaciółmi, a także zespół złożony z ekscentryków i wyrzutków oraz… emerytowanych komandosów. Czy mają szansę pokonać Styksów?

Czy w obronie ludzkości dojdzie do wojny biologicznej z użyciem śmiercionośnych wirusów?
Czy do zagłady światów we wnętrzu Ziemi
doprowadzi wybuch bomby atomowej?

Sądzisz, że Styksowie to paskudna rasa? Jest jeszcze gorzej, niż myślisz. O wiele, wiele gorzej!
Zastanawiasz się, jak rozmnażają się Styksowie?
Gdy poznasz tę mroczną tajemnicę, przekonasz się, że lepiej byłoby tego nie wiedzieć…

 

spirala 352x500.jpg

 

 

Agniecha

 

Na świecie panuje chaos. Dochodzi do licznych zamachów terrorystycznych przez obywateli Wielkiej Brytanii, którzy stali się żywymi bombami. Will Burrows i jego towarzysze w misji ratowania świata wiedzą, że to sprawka Styksów, którzy tymi poczynaniami chcą odwrócić uwagę świata od ich nadrzędnego celu. Dzięki jednemu z nich, który przeszedł na dobrą stronę, poznają prawdę na temat rozmnażania się tej pozbawionej emocji rasy. Teraz muszą zrobić wszystko, aby uchronić świat przed inwazją z podziemia, nawet, gdyby miało kosztować ich to własne życie. 

Nikt nie przejmuje się ostrzeżeniami, którymi zasypują nas wydawcy odnośnie treści konkretnych powieści. Może jednak czasem wartałoby posłuchać i odłożyć w kąt tytuł, którzy może przysporzyć nam koszmarów sennych? Jednakże o ile biedniejsi bylibyśmy we wrażenia, gdybyśmy odrzucili kontynuację „Tuneli”. W końcu, „Spirala” przenosi ten cykl na zupełnie inny poziom. Powieść przestała być niezwykłą historią o podziemnych wyczynach obfitujących w nieszczęśliwe wypadki, ale też i zaskakujące zmartwychwstania. Wraz z nowym tomem wchodzimy w doroślejszy świat, w którym to istotna staje się strategia i polityka, w której poznajemy przyczyny terrorystycznych działań, a nawet i dramatyzm sytuacji przenosi się na wyższy z poziomów. I tak też łzy cisną się do oczu, kiedy tracimy z oczu postacie, które zdążyliśmy polubić przez ostatnie tomy, zatęsknimy także za beztroskimi dowcipami, bowiem prawda, którą poznamy na stronicach najnowszego tomu zbije nas z nóg. Nie chodzi tutaj jedynie o najbardziej obrzydliwą tajemnicę literatury młodzieżowej a dotyczącą rozmnażania paskudnej rasy Styksów, chodzi też o odkrycie przyczyn dlaczego w ogóle doszło do rozpoczęcia podziemnej wyprawy. Czytelnik prawdopodobnie nigdy nie zastanawiał się nad tym dlaczego doktor Burrows był tak bardzo zawładnięty myślą o eksploracji podziemnego świata. Nikt z pewnością nie zastanowił się dlaczego Celia tak bardzo ignorowała swoje życie rodzinne cały swój czas poświęcając na telewizyjne rozrywki. W zasadzie to autorzy nigdy nie pozwolili nam się nad tym zastanowić dłużej, bowiem, gdy tylko jakaś myśl zapaliła się w naszych obwodach to za chwilę cała naszą uwagę skupili na innych bardziej interesujących i dynamicznych wydarzeniach. Ostatecznie poznamy prawdę i będzie to niczym cios prosto w najedzony brzuch. Trzeba przyznać, że podobne zwroty akcji całkiem sporo dają w tej historii, bowiem choć najnowszy tom będzie kręcił się wokół ciągłego wysadzania w powietrze budowli i tuneli, to jednak takie zaskakujące elementy dodatkowo zapalają nasze zainteresowanie. Wraz z bohaterami będziemy przeżywali też pierwsze miłosne uniesienia, choć z pewnością czasem zaskoczy nas to, że w ogóle jakieś uczucie może narodzić się w podobnych warunkach, a także będziemy starali się pogodzić ze stratą najbliższych. Trudno będzie nam się zdecydować też, czy powinniśmy się bardziej obawiać śmiercionośnego wirusa, czy też tajemniczej a jakże obrzydliwej i brutalnej Fazy. Autorzy stawiają tym samym czytelnika przed charakterystycznym wyborem mniejszego zła. 

Choć wraz ze „Spiralą” fascynacja „Tunelami” trochę maleje to i tak z zainteresowaniem zaczytujemy się w kolejne stronice. Wszystko może być powodem tego, że tak długo przychodzi nam czekać na kolejne tomy i wiele istotnych elementów umyka nam z pamięci. Roderick Gordon i Brian Williams nie mają w zwyczaju stosować patentu J.K.Rowling, która to w serii „Harry Potter” odświeżała pamięć czytelnika. Duet autorski nie robi tego aż tak ostentacyjnie. Wierzy, że już tak bardzo zaszczepili w nas zamiłowanie do tej lektury, że wystarczy wspomnienie imienia, małego wydarzenia, aby wszystko nam się przypomniało. I co zaskakujące, wcale się nie mylą z tą oceną! Sprawnie budują napięcie w swojej historii. Starają się trochę unowocześnić opowieść poprzez wprowadzanie wątków popularnych na całym świecie programów „X Factor”, czy „Mam talent”. Jednocześnie dotykają także historycznych postaci, chociażby przy zwiedzaniu podziemnych komnat królowej Anglii, czy też Winstona Churchilla. Pomagają młodemu czytelnikowi wkroczyć w dorosłość poprzez zarzuceniem mu politycznymi niuansami. Jednakże to co czynią z Fazą jest ciosem poniżej pasa. W tych momentach historia z przygodówki przeradza się w prawdziwy horror, na którą nie każdy jest gotowy. Okrucieństwo sięga zenitu, bowiem opisy są tak obrazowe, że trudno będzie niektóre z nich wybić z pamięci przez długi czas. Jednakże wielobarwność twórczości autorów przemawia zdecydowanie na korzyść tej historii, gdyż nawet na chwilę się nie znudzimy. 

Zakończenie nowego tomu o tytule „Spirala” ewidentnie wskazuje na to, że powstanie jeszcze przynajmniej jedna część. Trzeba przyznać, że po tym szoku jakim czytelnik może doznać po lekturze piątego tomu, kolejny prawdopodobnie położy go na łopatki. To co zapoczątkowane zostało tutaj, będzie kontynuowane i później, a to powoduje, że spodziewać się można najgorszego. Mam wrażenie, że kolejny tom będzie jeszcze bardziej makabryczny, no ale może doczekamy się kolejnego zmartwychwstania? Zasiano jednak ziarno, które wywołuje uczucie niepokoju i powoduje, że z niecierpliwością oczekujemy tego co nastąpi. A wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będzie jeszcze bardziej melodramatycznie, jeszcze bardziej brutalnie i obrzydliwie oraz, przede wszystkim, jeszcze bardziej fantastycznie!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Magdalena Kozak - " Renegat "

poniedziałek, 06 stycznia 2014 18:39

 

Kiedyś Jerzy Arlecki, nowy nabytek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nie chciał wierzyć w wampiry, ani tym bardziej w ich doborową jednostkę, chroniącą ludzi przed spragnionymi świeżej krwi renegatami. Kiedy jednak sam obudził się dla Nocy przysięgał i sobie i innym, że zawsze będzie po stronie tych dobrych i prawych. Czy zdoła dotrzymać swojej przysięgi?
Ranny Vesper trafia w ręce renegatów, ci zaś próbują utrzymać go przy życiu. Młody nocarz jest przecież legendą, jest tym, który ośmielił się dokonać zamachu na samego Lorda Ultora. Renegaci nie mogą dopuścić, by zmarł w skutek odniesionych ran, poją go więc prawdziwą krwią. Vesper staje się pełnowymiarowym wampirem, uzależnionym od ludzkiej krwi.
Życie w szeregach dotychczasowego przeciwnika stanowi nie lada wyzwanie. Dla jednych jest zdrajcą i mordercą, dla innych wrogiem, dla jeszcze innych niepokonanym desperado…
Jak Vesper odnajdzie się w nowej roli? Kto kłamie a komu można zaufać, gdzie kończy się dobro a zaczyna zło? Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Starzy przyjaciele dyszą żądzą zemsty, nowi przyjaciele to tak naprawdę starzy wrogowie, a ponad wszystkim stoją piękna kobieta i wielka polityka.



Powieść nominowana do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2007.

 

renegat 352x500 (2).jpg

 

tala1986

 

Magdalena Kozak z wykształcenia jest lekarzem i w tym właśnie zawodzie nadal pracuje. Jej wielką pasją, zaraz obok pisarstwa, są wszelkiego rodzaju militaria. Ich znajomość autorka doskonale odzwierciedla w swoich powieściach.

„Renegat” to drugi tom trylogii zatytułowanej „Nocarz”. W tej części czytamy o przygodach Vespera, już nie jako nocarza, a renegata. Nasz bohater do końca nie może się pogodzić z sytuacją, w jakiej się znalazł i cały czas ma niewielką nadzieję na powrót do swoich przyjaciół. 
Lord Renegat wyznacza Panu Arleckiemu zadanie wyszkolenia elitarnego oddziału, który miałby się zajmować unieszkodliwianiem tzw. „watykańskich”. Nikt się nie spodziewa, że są oni dużo większym zagrożeniem dla wampirów niż ich odwieczny konflikt.

Książka jest tak samo doskonale napisana jak jej poprzedniczka. Język jest prosty, a co za tym idzie, łatwo przyswajalny. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko. 

Akcja wciąga od początku. Gdy już zacznie się czytać to nie ma jak się oderwać. Wszystkie szczegóły militarne i posunięcia taktyczne obu stron konfliktu są dopracowane perfekcyjnie i nieprzewidywalne do samego końca. W ten sposób autorka zapewniła sobie całkowite skupienie czytelników. 

Doskonałym posunięciem było również wprowadzenie nowego wroga, tzw. „watykańskich”. W żadnej innej książce o wampirach nie znalazłam wątku o ludziach, którzy z taką łatwością przeciwstawiają się wampirom i za wszelką cenę starają się „zmieść” je z powierzchni ziemi. Na pewno nowatorskie jest również wprowadzenie przez „watykańskich” broni, która zmienia wampiry w normalnych ludzi. Wszystkie te szczegóły razem wzięte sprawiają, że ciągle ma się ochotę na więcej. 

Zakończenie tego tomu, to również mistrzowskie posunięcie. Pani Magdalena pozostawiła swoich czytelników w niepewności co też zdarzy się dalej. Sprawia to, że po ukończeniu tejże książki od razu wzięłoby się za czytanie kolejnego tomu trylogii.

Książkę naprawdę gorąco polecam każdemu kto lubi literaturę wampiryczną oraz militarną. W książce każdy znajdzie coś dla siebie.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Deborah Harkness - " Księga wszystkich dusz. Tom 2: Tajemnica "

wtorek, 19 listopada 2013 12:25

Diana Bishop, młoda doktor historii i czarownica, w tomie pierwszym natrafiła w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej na zaklętą księgę, której poszukują wszystkie magiczne rasy: czarnoksiężnicy, demony i wampiry. Wśród tych istot, których nie sposób odróżnić od ludzi, był urzekający Matthew Clairmont – zagadkowy profesor biochemii i neurologii. Połączeni potężną zakazaną miłością rozpoczęli walkę o tajemnicę, która być może zmieni świat…

Lecz każdy, kto chce rozwikłać sekret manuskryptu, naraża się na straszliwe niebezpieczeństwo. Diana i Matthew muszą schronić się w innym czasie. Tam gdzie być może kryje się klucz do tajemnicy…

 

ksiega-wszystkich-dusz-tom-2-tajemnica-b-iext4020448.jpg

 

 

barwinka

 

Z każdą kolejną stroną tempo mojego czytania rosło. Akcja rozwijała się lawinowo. Zanim skończyłam przetwarzać jedno wydarzenie już pojawiało się następne. Niektóre były do przewidzenia, inne całkowicie mnie zaskakiwały. W tym tomie występuje bardzo dużo wątków. W pierwszym tomie pojawiły się wątki kilku z nich. Czasami się zazębiają. 

Prześladowcy Diany nie poprzestają już na groźbach. Zostaje porwana i brutalnie torturowana przez czarownice z Konwentu. Również wampiry są nią interesują. Mattiew postanawia wyjechać z nią z Francji. Tym razem przenosimy się do Stanów, do rodzinnego domu Bishopów. To tam tajemnice jej istnienia, mocy oraz paru innych spaw zostają częściowo rozwiązane. Ale co za tym idzie pojawia się cała lawina pytań. 

Do domu Bishopów przyjeżdża również całe mnóstwo postaci - zarówno tych znanych z poprzedniego tomu, jak i całkowicie nieznanych.Każdy z nich ma swoją osobowość, niestety autorka tak szybko usuwa ich z treści, że nie udało mi się ich bliżej poznać.

Bardzo podobał mi się wątek samego domu. Jego tajemnice, tajne skrytki i ten tłum duchów. Całkiem fajny dom jak na miejsce życia czarownic. 

Zakończenie było oryginalne. Ale również bardzo mnie zirytowało. Poczułam się zrobiona w balona przez autorkę. A gdzie wyjaśnienie tych wszystkich kwestii na które czekałam? Czy uda im się pokonać Kongregację? Co z obietnicą daną łowczyni Dianie? Co z książką? A moce Diany? A kwestia dzieci? Przez chwile zastanawiałam się czy autorka nie straciła po drodze weny i dlatego postanowiła zakończyć tak szybko. Jedynie kolejny tom może tłumaczyć takie a nie inne zakończenie tego tomu moim skromnym zdaniem. 

Podsumowując książka wciągnęła mnie bez reszty. Gnałam razem z główną bohaterką przez wydarzenia i byłam niepocieszona że nie zabrała mnie dalej, w przeszłość.

P.S. Doczytałam się ze w tym roku ma wyjść 3 część. W takim razie nie mam już nic do zarzucenia autorce. Czekam z niecierpliwością na kolejną część.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  71 677  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Polska Biblioteka w Dublinie "Biblary" działa od 2007 roku. Z książnicy korzysta 700 czytelników. W zasobach posiadamy 3,300 woluminów.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 71677

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl