Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 344 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dan Brown - " Inferno "

piątek, 15 maja 2015 13:28

 

Dan Brown, najpopularniejszy pisarz na świecie, tym razem stworzył fenomenalny apokaliptyczny thriller, w którym sztuka i architektura pełne są przerażających zagadek. Robert Langdon musi je rozwiązać… nim na Ziemi stanie się Piekło…
Ta bogato ilustrowana edycja kolekcjonerska zawiera ponad 200 kolorowych zdjęć i ilustracji. Dan Brown zabiera czytelnika do serca Włoch. . . prowadząc przez miejsca, które zainspirowały jednego z największych klasyków w historii literatury.


Światowej sławy specjalista od symboli, Robert Langdon, budzi się na szpitalnym łóżku w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w szpitalu. Nie potrafi też wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znajduje we własnej marynarce.
Czasu na rozmyślania nie ma niestety zbyt wiele. Ledwie na dobre odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. W towarzystwie młodej lekarki Sienny Brooks Langdon opuszcza w pośpiechu szpital. Ścigany przez nieznanych wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując odkryć powody niespodziewanego pościgu. Podąża śladem tajemniczych wskazówek ukrytych w słynnym poemacie Dantego…
Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować ludzkość przed śmiertelnym zagrożeniem?

 

Inferno 263462-352x500.jpg

 

 

allison

 

"Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem?" - czytamy o głównym bohaterze na okładkowej recenzji. 
I jeszcze przed lekturą książki możemy zdecydowanie odpowiedzieć: TAK, bo przecież Robert Langdon nie może ostatecznie ponieść porażki. Pod tym względem zakończenie jest łatwe do przewidzenia, jednak z ręką na sercu przyznam, że śledziłam perypetie naukowca z zapartym tchem. 
Brown - jako mistrz suspensu - dostarczył mi sporo emocji i trudno było mi oderwać się od lektury, mimo iż nieraz raziła mnie łopatologiczna wykładnia kryzysu społecznego związanego z przeludnieniem. 

W "Inferno" doceniam jednak przede wszystkim nie szaloną akcję, ale wiele odniesień do "Boskiej Komedii" Dantego, która jest jednym z najbardziej znanych, ale i najtrudniejszych w odbiorze poematów. Wielość symboli i alegorii oraz niezwykłe bogactwo obrazowania sprawiają, że utwór jest wieloznaczny i by odczytać poprawnie jego sens, trzeba znać mnóstwo kontekstów artystycznych i historycznych. 

Brownowi udało się pokazać dzieło Dantego nie tylko jako klucz do rozwiązania sensacyjnej zagadki, ale i jako utwór kulturotwórczy, ponadczasowy, ciekawiący, intrygujący i ujmujący nawet po wielu latach. Niektóre interpretacje autora są może naciągane, ale do obronienia. 

Dużym plusem są też nawiązania do innych tekstów kultury, np. do Biblii i mitologii greckiej (bardzo utkwiło mi w pamięci odwołanie do opowieści o Apollinie i Marsjaszu). 

Doceniam też obrazowo pokazaną Florencję. Autorowi udało się stworzyć swoisty przewodnik po mieście, jego największych zabytkach i postaciach, które wpisały się na stałe nie tylko w przeszłość miasta, ale i światową historię sztuki. 

Moim zdaniem, to najlepsza powieść Browna; na pewno gratka dla miłośników jego prozy, ale także dla tych, którzy lubią połączenie sensacji i historii.

 

Anna

 

Czekałam z wielką niecierpliwością na najnowszą powieść Dana Browna „Inferno” i jak tylko wyjęłam ją ze swoje skrzynki pocztowej, zaczęłam czytać. Bardzo ładne wydanie, porządna okładka, szyte kartki – to moje pierwsze wrażenia. Po lekturze powiem jedno – „Inferno” nie przebiło moich ukochanych „Aniołów i demonów”, choć jest wiele podobieństw.

…” Ty, który tutaj wchodzisz, żegnaj się z nadzieją”…. 

To fragment \"Boskiej komedii\" Dantego Alighieri, która stanowi podstawę całej fabuły najnowszej książki Dana Browna. I to jest ten motyw, który mnie najbardziej spodobał się w „Inferno”. Warto wyjaśnić, że Inferno znaczy Piekło, i również jest odniesieniem do jednej z 3 części \"Boskiej komedii\".

Powieść zaczyna się w dramatyczny sposób. Robert Langdon, znany profesor specjalizujący się w ikonografii i symbolice, budzi się w szpitalu i …. nie pamięta, skąd się tam wziął i co się stało. Szpital znajduje się we Florencji, a Langdon został postrzelony. Jego prześladowca dąży do celu bardzo wytrwale, co kończy się dla jednego z lekarzy śmiercią, a dla Langdona ucieczką ze szpitala. Pomaga mu młoda lekarka, Sienna Brooks, która zabiera go do swojego mieszkania. Sama jest dość tajemniczą i specyficzną osobą, ale zdobywa zaufanie Profesora. Robert Langdon nie może sobie poradzić z lukami w pamięci, nie wie jak dostał się do Florencji i co mu grozi. Wraca jedno koszmarne wspomnienie – wizja??? Widzi w nim starszą kobietę, która każe mu czegoś szukać. Otaczają go piekielne obrazy jakby prosto wzięte z dzieł Dantego Alighieri. 
Lekarka pokazuje mu, co znalazła w ukrytej kieszeni jego marynarki – niewielki przedmiot kryjący wewnątrz niezwykły projektor, ukazujący sceny z Piekła Dantego, ale jakby z naniesionymi nań poprawkami. Langdon rusza śladem znaków, a prześladowcy ruszają za nim. Tym razem to on jest celem, a ciągle nie bardzo wie, czego szuka….

Przyjdzie mu się zmierzyć z wieloma przeciwnościami losu, a jego przewodnikiem będą słowa samego Dante Alighieri. Co wspólnego ma ten wielki pisarz ze Światową Organizacją Zdrowia? Langdona czeka nie lada przeprawa!

„Inferno” to bardzo specyficzna powieść, wciągająca, choć chwilami, niestety, przewidywalna. Sama zagadka i niesamowite wskazówki, wzięte wprost z Piekła, są fascynujące, ale szkielet powieści jest dość specyficzny dla Browna i przewidywalny. Mamy słynnego profesora Langdona i piękną kobietę, w tym przypadku lekarkę Siennę Brooks ( prawie jak u Bonda :), mamy pościgi i ucieczki, zagadkę z artefaktem w tle i fascynujące miasto, w tym wypadku Florencję. Sami powiedzcie, czy nie ma tu podobieństwa do „Kodu da Vinci”, czy do „Aniołów i demonów”? Wygląda jak gotowy scenariusz do filmu. I to jest na pewno minusem powieści, ale zdecydowanie bardziej do mnie przemawia wielki plus, jakim jest bogactwo informacji na temat Dantego Alighieri, historycznych odnośników do niego i jego dzieła, które są podane w arcyciekawy sposób. Zostałam zarażona fascynacją Alighierim - niesamowita postać, niezwykła symbolika jego dzieł, doszukiwanie się ”drugiego dna” w jego myślach i stwierdzeniach. To jest to, co u Browna zawsze mnie urzeka – ogromna wiedza podana w lekki i arcyciekawy sposób oraz dopracowanie szczegółów i dbałość o nie. Uwielbiam jego język, plastyczny i bardzo przystępny. Uwielbiam niesamowite miejsca, które pokazuje w taki sposób, że wyobraźnia szaleje. Trzeba mu przyznać, że nawet jak bazuje na schemacie, to potrafi pisać i to pisać dobrze. Zaskakuje czytelnika i zaraża wiedzą i pasją. Za to go cenię i czekam na kolejne powieści, ale nadal moim faworytem wśród jego powieści pozostają bezsprzecznie „Anioły i demony”, z moim ukochanym Rzymem w tle, który zwiedzałam śladami bohaterów tej książki :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Edyta Świętek - " Wszystkie kształty uczuć "

poniedziałek, 11 maja 2015 11:47

 

Zakochałem się.
Czy aby się zakochać wystarczy dziesięć sekund? Tyle bowiem trwała chwila, gdy spoglądaliśmy sobie w oczy.
Wiem, że ma brązowe tęczówki, długie rzęsy, łagodne łuki brwiowe o naturalnym kształcie i ciężkie powieki. Jej spojrzenie było krótkie, ale jakże uważne! Poruszył mnie głęboki smutek, który dostrzegłem w jej źrenicach. W tym mgnieniu oka, gdy skierowała wzrok na mnie, poczułem się przez chwilę zupełnie tak, jakby zajrzała mi w głąb duszy.
Usta podkreślone delikatnym błyszczykiem wyszeptały:
- Przepraszam - jedenaście sekund wcześniej nadepnęła mi na stopę.

 

Wszystkie kształty uczuć  175811-352x500.jpg

 

 

Asia 

 

Jak tytuł wskazuje, książka jest przepełniona uczuciami. Bardzo różnymi uczuciami. I przez to jest życiowa, codzienna i po prostu ciekawa.

Do podkrakowskiej wsi przybywa Klaudia, młoda nauczycielka mająca rozpocząć pracę w tutejszej szkole. Dziewczyna skrywa w sobie wiele bolesnych tajemnic związanych z domem, w którym się wychowała i rodziną. Już pierwszego dnia wzbudza zainteresowanie w Dawidzie, nieco nieśmiałym i zakompleksionym artyście. Pomiędzy młodymi kiełkuje serdeczna przyjaźń, która może przerodzić się w coś głębszego. Jednak uczucia lubią się komplikować i przybierać różne kształty. Jak zatem potoczą się losy tych dwojga?


Powieść Wszystkie kształty uczuć otrzymałam w prezencie - wraz z piękną dedykacją od autorki. I bynajmniej nie mam zamiaru jej recenzować, bo jak to tak, recenzować prezent? Jednak lekturze tej książki towarzyszyło wiele emocji i dlatego postanowiłam napisać kilka słów.

Historia Klaudii i Dawida szybko trafiła w moje serce. Dlaczego? Bo jest to jedna z tych życiowych powieści, które stają się bliskie czytelnikowi. Czytelnikowi, który nie oczekuje wielkiego świata i przygód, ale z przyjemnością zanurzy się w zwykłym codziennym życiu ludzi mieszkających gdzieś na południu Polski. Czytelnikowi, który chętnie pozna zakręty ludzkiego losu i wraz z bohaterami przeżyje radości i dramaty. Polubi ich na tyle, że z niecierpliwością zacznie wypatrywać zmian w ich życiu. Właśnie takiemu czytelnikowi poleciłabym przeczytanie tej powieści!

Autorka nie funduje w niej przesłodzonych obrazków. Wprost przeciwnie, jej bohaterowie muszą zmierzyć z życiowymi trudnościami, a także poradzić sobie z bolesną przeszłością, która rzuca cień na dorosłe życie. Trudne wybory, życiowe dylematy, ból i rozpacz, ale także miłość, przyjaźń, namiętność i lojalność - to wszystko znajdziemy w powieści Edyty Świętek. Do tej pory znałam jej twórczość od strony prześmiesznej historii Madzi Kociołek, teraz poznałam zupełnie nowe oblicze autorki. Wiem, że potrafi napisać mądrą, poważną i życiową książkę, że wychodzi jej to naprawdę świetnie. Mam ochotę ukatrupić ją za zakończenie, no ale co zrobić? Jeśli ukatrupię, to więcej nic nie napisze, więc może lepiej się powstrzymam :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jacek Piekara - " Sługa Boży "

wtorek, 05 maja 2015 16:17

 

 

Oto on – inkwizytor i Sługa Boży. Człowiek głębokiej wiary.

 

Minęło tysiąc pięćset lat, od kiedy Jezus zszedł z krzyża, utopił we krwi Jerozolimę i zdobył Rzym. Światem żądzą inkwizytorzy.

 

Czarnoksiężnicy odprawiają bluźniercze rytuały, demony zstępują na świat, czarownice knują mroczne intrygi. A temu wszystkiemu musi przeciwstawić się Mordimer Madderdin - człowiek, którego serce jest tak gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary.   

 

Czuwa nad tym, by Twoja wiara była czysta. Strzeże Twych myśli przed zgorszeniem. Śledzi Twe uczynki, abyś nie zgrzeszył. A jeśli przyjdzie taka potrzeba, ofiaruje Ci bolesną rozkosz stosu.

 

Najbardziej wstrząsająca i bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki!

 

sługa boży 352x500.jpg

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=V26h3_AaTLU

 

Viginti

 

W imię wyższego dobra

 

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i daj nam też siłę, abyśmy nie przebaczali naszym winowajcom, ślą prośby do Pana słudzy Jego uniżeni, Inkwizytorzy strzegący świata przed herezją tudzież zepsuciem. Bogobojni i niemajętni, do tego stopnia nawet, iż rzadko kiedy udaje im się wysupłać grosz na uciechy w niepoślednim burdelu. Oddani pracy i wierze, w znoju zobowiązani torturować odstępców, a wszystko to dla dobra niewiernych, dla ich wybawienia. Trud znoszą mężnie, z pokorą, na chwałę Jezusa Chrystusa. Wszak zszedł On z krzyża, mieczem wyrąbał sobie drogę, by ukazać nam, w jaki sposób winno się rozprawiać z wrogami.

Jacek Piekara jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy w kręgu polskiej fantastyki rozrywkowej. Jego wizja świata, w którym władzę sprawuje Inkwizycja, liczy sobie już osiem tomów, z czego „Sługa Boży” plasuje się jako pierwszy w chronologii powstawania. W jego skład wchodzi sześć opowiadań skupionych na postaci Mordimera Madderdina, licencjonowanego Inkwizytora i naturalnie człowieka głębokiej wiary. Można się zastanawiać nad sensem czytania wszystkich części, bowiem po niedługim czasie do lektury wkrada się powtarzalność, jednak przynajmniej jeden zbiór wypada polskiemu fantaście znać. Piekara prezentuje kawałek dobrej, przemyślanej prozy, bezlitośnie szydzącej z całego szeregu spraw dotyczących wiary, biurokracji oraz obyczajów.

Mordimer Madderdin to bohater daleki od sztandarowych protagonistów. Pierwszoosobowa narracja jaką prowadzi, zwracając się bezpośrednio do czytelnika, z początku każe sądzić, że to człowiek cichy, pokorny oraz wielkiego serca. Być może rzeczywiście taki jest… w jego rozumieniu. Tymczasem patrząc bardziej obiektywnie, nie sposób nie zauważyć, że odznacza się on głębokim racjonalizmem i osobliwą moralnością, a przy tym niewyczerpanymi pokładami cynizmu oraz wisielczego humoru. Nie jestem, by torturować i zabijać, dziewczyno. Jestem, by dać grzesznikom szansę odkupienia win i szczerej, radosnej pokuty, mówi podczas rozmowy z kochanką. To wszystko prawda, trzeba jednak dodać, że okoliczności odgrywają tu niebagatelną rolę, zaś wiele spraw Mordimer uznaje za względne. Praca Inkwizytora wymaga bowiem, by nie wahać się przy posyłaniu niewinnych na stosy. W imię wyższego dobra oczywiście. Albo przynajmniej dobra Mordimera.

Płynnie poprowadzona narracja, mieszająca język współczesny z archaizmami, obfituje w wiele trafnych spostrzeżeń i zapewnia uśmiech na ustach, gdy główny bohater tłumaczy swoje postępowanie. Niewątpliwie trudno jest zapałać sympatią do człowieka, który zabija bez względu na winę ofiary, a jedynie z uwagi na przyświecający mu cel, i który za kompanów obrał sobie sadystę oraz dwóch nekrofilów. Mimo tego postać Inkwizytora i wykreowany świat zachęcają, by czytać dalej.

Paradoksalnie do najmniej ambitnego i dopracowanego aspektu książki zaliczyć trzeba fabuły opowiadań. Wszystkie schematycznie rozpoczynają się zleceniem albo natknięciem na działanie sił nieczystych. Następuje rozeznanie w sytuacji, użycie siły, sprytu, podstępu. W końcu zagadka zostaje rozwiązana, a lochy Inkwizytorium zyskują sobie kolejnego mieszkańca. Jacek Piekara postarał się jednak, by każda z tych opowieści prezentowała sobą inny problem w innej scenerii. Ostatecznie całość pochłania się szybko i z zainteresowaniem, choć kamieni milowych dla tułaczki uniżonego Sługi Bożego nie ma się co spodziewać.

Opowieści o Mordimerze Madderdinie wspięły się na ważne miejsce w polskiej fantastyce i nie ma się temu co dziwić. Interesujące, dość kontrowersyjne uniwersum wraz z mocnym charakterem głównego bohatera przyciągają czytelników nastawionych na lekką a przyzwoitą rozrywkę. W żadnym razie nie jest to proza wybitna, w zupełności jednak spełnia stawiane przed nią wymagania. Na pochwałę zasługuje również najnowsze, znakomicie przygotowane wydanie Fabryki Słów. Porównując z pierwszymi nakładami, widać dużą poprawę w jakości i estetyce.

Sylwia Kluczewska

 

Jędrzej 'bukins' Bukowski

 

Sługa Boży Jacka Piekary narobił swego czasu sporo zamieszania w polskim światku fantastycznym. Dość kontrowersyjna wizja świata, w której Jezus Chrystus zszedł z krzyża i surowo ukarał swych prześladowców, na trwałe wpisała się w pamięć czytelników. Przed wydaniem czwartego i zarazem ostatniego tomu Łowcy dusz, Fabryka Słów przygotowała nowe przeredagowane wydanie pierwszej części wraz z nigdzie niepublikowanym opowiadaniem pt. Czarne płaszcze tańczą

Zbiór składa się z sześciu opowiadań, które powiązane są ze sobą postacią głównego bohatera. Trzeba przyznać, że Piekara wykreował kawał skurczybyka, którego jednak da się lubić. Mordimer Madderdin jest inkwizytorem, którego serce jest gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary. Osobnik ten jest niezwykle charakterystyczny i jego sposób myślenia u niejednego czytelnika spowoduje otwarcie ust z wrażenia. Cynizm i sarkazm Mordimera jest wyczuwalny na każdym kroku. Oprócz tego, w tle przewija się cała plejada postaci drugoplanowych, równie ciekawych co nasz inkwizytor. Wystarczy choćby wspomnieć o Kostuchu – towarzyszu Mordimera, który posiada kilka ciekawych zdolności odróżniających go od setki podobnych mu osiłków - nie mówiąc już o odrażającej twarzy, będącej jego wizytówką. Autor z łatwością kreuje swego rodzaju portrety psychologiczne, powodując wrażenie żywych i prawdziwych postaci.

Książkę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Spowodowane jest to narracją pierwszo-osobową, która znakomicie się tutaj sprawdza. Przedstawienie wydarzeń z perspektywy postaci takiej jak inkwizytor jest strzałem w dziesiątkę. Cięty język Mordimera i jego podejście do świata powoduje, że czytelnik z niekłamaną przyjemnością przewraca kolejne strony. 

Należy wspomnieć o tym, że Piekara nie sili się na żadne zmiękczenia w swej prozie. W Słudze Bożymznajdziemy niezwykle brutalne opisy, a także całą masę przekleństw. Wszystko jest jednak uzasadnione i wszelkie wulgaryzmy nie zostały użyte bez przyczyny. W końcu mamy do czynienia z niezwykle mroczną odmianą fantasy przeznaczoną dla dojrzałego czytelnika. 

Akcja opowiadań rozgrywa się w rzeczywistości wczesnego renesansu, gdzie władzę sprawuje fanatyczny kler oraz Inkwizytorium. Wizja świata u Piekary jest niezwykle szara i ponura. Nie ma tutaj miejsca na dobroć i miłość. Panuje jedynie rozkład i zniszczenie. W tych niezbyt optymistycznych realiach zostaje umieszczony sługa jego ekscelencji – Mordimer. Paradoksalnie, inkwizytor wzbudza większy lęk i strach u ludności niż wszelakie demony czy też czarownice. 

A jak się sprawuje nowe opowiadanie, dodane specjalnie do tego wydania? Dość średnio, mimo kilku istotnych faktów tam przedstawionych. Czarne płaszcze tańczą są pierwszą opowieścią w porządku chronologicznym. Dowiadujemy się nieco na temat przeszłości Mordimera, a także jego starego znajomego – Kostucha. Dodatkowo, pojawia się pewna potężna postać, która stawia na głowie dotychczasowe spokojne życie inkwizytora i nieraz pojawia się w późniejszych przygodach. Szkoda, że najważniejsze sprawy zostały upchnięte na kilku stronach, a mniej istotne zostały rozwleczone na kilkanaście. 

Sługa Boży to naprawdę świetny zbiór opowiadań dla wszystkich fanów dark fantasy. Niebanalne podejście do tematu i swego rodzaju bluźniercza wizja świata powoduje, że książkę powinien przeczytać każdy szanujący się fan fantastyki. Ci, którzy mieli okazję się już zetknąć z pierwszym wydaniem, mogą spokojnie to pominąć (mimo nowego, jednak dość średniego opowiadania) i odłożyć pieniądze na Łowców dusz.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  72 440  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Polska Biblioteka w Dublinie "Biblary" działa od 2007 roku. Z książnicy korzysta 700 czytelników. W zasobach posiadamy 3,300 woluminów.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 72440

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl