Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 347 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Małgorzata Kalicińska - " Lilka"

niedziela, 18 listopada 2012 20:31
„Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta. A użyty w niej język będzie językiem tego, kto się nad nią pochyla, zabarwionym jego oczekiwaniami, pragnieniami, dążeniami, obsesjami, jego gwałtownością, jego kłopotami. Fakty są jak zdania w książce, same w sobie nie mają sensu, mają tylko ten sens, który im się nadaje.”
- Éric-Emmanuel Schmitt (z książki Trucicielka i inne opowiadania)

 

 

 

 

Bohaterką jest Marianna Roszkowska - kobieta po pięćdziesiątce, dziennikarka średniego szczebla w redakcji poczytnego, kolorowego czasopisma. Wychowana w kochającej rodzinie, ale doświadczywszy też wielu zakrętów i zawodów z perspektywy lat zaczyna głębiej przypatrywać się swojemu życiu. Kogo kochała, kto kochał ją, a kto ukształtował ją samą? Ile dobra zaznała, a ile zła?
Nadszedł czas, żeby spojrzeć na swe życie w zupełnie nowym świetle. Pustoszeje rodzinne gniazdo - dorasta syn i opuszcza dom matki, zaczynają odchodzić i umierać bliscy. Z pozoru normalna kolej rzeczy, na którą jednak nigdy nie jesteśmy gotowi. Marianna z powodu złych doświadczeń z młodości jest odrętwiała uczuciowo i dopiero konieczność zaopiekowania się nielubianą, samotną i chorą siostrą sprawia, że zaczyna się w niej rodzić ciepłe, a potem bardzo prawdziwe, a jednocześnie zaskakujące, gorące uczucie do niej.

 

O " Lilce " opowiada sama autorka ...;-)

 

http://www.youtube.com/watch?v=ZvUxFpQ1eqY

 

 

Otuleni samotnością

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

zostaną po nich buty i telefon głuchy (…)

Tak pisał ks. Jan Twardowski, a słowa te stanowią najlepsze podsumowanie książki Małgorzaty Kalicińskiej Lilka.
Autorka, znana czytelnikom choćby z powieści Dom nad rozlewiskiem,tym razem opowiada przejmującą historię będącą nie tylko świadectwem umierania, ale i życia. Odchodzenie i ból po stracie są tu bowiem wszechobecne, nie wyróżniają żadnej płci, klasy społecznej czy poglądów. Jednak jakość zarówno życia, jak i śmierci zależy od podejścia człowieka do otaczającego go świata, a także od ludzi, których słowa mogą być balsamem kojącym cierpienie, ale mogą również zadawać rany.


Kalicińska przedstawia nam Mariannę Roszkowską, dziennikarkę jednego z kolorowych magazynów, kobietę w wieku, dla którego modne jest w ostatnich latach określenie „50+”. Spotykamy ją w niezwykle trudnym dla niej momencie życia, kiedy po latach małżeństwa dowiaduje się, że jej związek praktycznie nie istnieje. Tę pustkę wypomina jej mąż, informując znienacka o odejściu. Co jest prawdziwą przyczyną tej decyzji? Inna kobieta? A może to właśnie on pierwszy dostrzegł, że miłość dawno się wypaliła i postanowił dać sobie prawo do szczęścia?

 

Bohaterka po pierwszym okresie buntu i zaprzeczania również zaczyna dostrzegać przepaść, która od lat pogłębiała się między nimi. Sama mówi (…) rozwód tylko mi uświadomił, że nie ma o co walczyć, bo ani miłości, ani czułości, ani seksu, ani intymności, wiec co? Tkwiliśmy przy sobie siłą inercji, temperatura letnia i właściwie poza żalem nie czułam specjalnej rozpaczy, rozczarowania, nawykła do samotnych dni i nocy (…).


Marianna prezentuje niezwykłą postawę wobec rozwodu - nie ocieka nienawiścią, nie rzuca się na męża, nie rozdrapuje ran. Choć do takiego zachowania musiała dojrzeć, przekonała się, że wyzwala ono człowieka od negatywnych emocji i tak naprawdę oznacza powitanie nowego okresu w życiu. Czy tak łatwo zgodziłaby się na rozwód, wiedząc, że to nie pierwsze pożegnanie, które ją czeka? Tak można sądzić, choć przejmująca samotność, kiedy z jej otoczenia znika także syn z wnukiem (podejmując decyzję o osiedleniu się w Goeteborgu), a także gdy umierają jej przyjaciele - ukochany wuj Gieniu czy mentor Włodek, rozdziera i nasze serca. Daje też pojęcie o kruchości życia i o tym, jak cenna jest teraźniejszość, wyśmiewana niekiedy trywialność stwierdzenia „tu i teraz”.


Pomimo pełnych emocji rozstań to choroba siostry Marianny, Lilki, jest tym, co budzi największy sprzeciw wobec niesprawiedliwości losu i rodzi pytanie, jak wiele człowiek jest w stanie znieść. Kiedy kłopoty zdrowotne Lilki - utalentowanej portrecistki i „artystycznej duszy” okazują się poważniejsze niż się wydawało, Marianna mobilizuje wszystkie siły, by mimo niechęci do siostry, być przy chorej. Diagnoza: rak szyjki macicy, zaawansowane stadium brzmi jak wyrok, a powagi sytuacji dodają statystyki. Słowa towarzyszącej Lilce Marianny są przejmujące: Mimo, że jestem z nią, że wiem, co i jak mam robić, stale czuje wstrętna bezsilność wobec tego bólu, którego nie powinno być! Jej płacz, jęk, zawodzenie cichutkie, jakby się wstydziła krzyczeć, jątrzy mnie i dobija”.


Na granicy walki z chorobą siostry i normalnego życia Marianna próbuje odnaleźć samą siebie. Powoli odkrywa istnienie tego, co już od dawna tkwiło uśpione w jej wnętrzu - kobiecości. To kobiecość dodaje jej pewności, by spotykać się z przystojnym i szarmanckim Marcinem, choć każde wyjście okupione jest poczuciem winy. Czy można pozwalać sobie na chwile szczęścia, kiedy ktoś bliski cierpi?


Historia Marianny to tak naprawdę historia, jakich wiele i jaka może stać się również naszym udziałem. Może właśnie dlatego porusza serca i dusze, że niezależnie od tego, która z czytelniczek znajdzie się na miejscu Marianny, dylematy, ból, smutek, ale i radości niczym nie będą się od jej różniły.


Obrazowość tekstu i wyjątkowy dar Kalicińskiej do opisywania emocji sprawiają, że współodczuwamy z Marianną, zaś żółte kartki z jej pamiętnika stają się naszymi wspomnieniami. Rzadko kiedy zdarza się taka powieść jak Lilka, której kolejne warstwy odkrywane są przed czytelnikami, podobniej jak odkrywanych jest wiele tajemnic i prawd życia. Niewiele jest również autorek, które czynią z każdego czytelnika empatę, wystawiając go na zranienia i umożliwiając poznanie, czym tak naprawdę są bezsilność, smutek i samotność. Mało jest też takich książek, których lektura uświadamia, że kochamy wciąż za mało i stale za późno...

 

A na koniec fragmenty " Lilki" czyta Małgorzata Foremniak ....

 

http://www.polskieradio.pl/7/1530/Artykul/608886,Malgorzata-Kalicinska-Lilka

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  72 444  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Polska Biblioteka w Dublinie "Biblary" działa od 2007 roku. Z książnicy korzysta 700 czytelników. W zasobach posiadamy 3,300 woluminów.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 72444

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl